Nigeria – tam, gdzie Kościół rośnie mimo prześladowań.
14 lip 2026
Udostępnij:
Tam, gdzie każdego dnia chrześcijanie ryzykują życie za wyznawanie Chrystusa, Kościół nie słabnie. Przeciwnie – rośnie. Nigeria jest dziś jednym z najbardziej wymownych świadectw tego, że prześladowania nie są końcem Ewangelii, lecz często stają się początkiem jeszcze większej odwagi wiary.
W ostatnim odcinku programu „SOS dla chrześcijan” emitowanego w Telewizji Republika mówiliśmy o niezwykłym zjawisku, które dla wielu może wydawać się paradoksem. W kraju, gdzie dochodzi do zamachów na kościoły, porwań księży, zabójstw wiernych i całych rodzin tylko dlatego, że są chrześcijanami, seminaria duchowne przeżywają prawdziwy rozkwit.
To właśnie w Nigerii, mimo nieustannego zagrożenia, młodzi ludzie nie boją się odpowiedzieć na głos powołania.
Wiara silniejsza od strachu
Nigeria od lat znajduje się wśród państw, w których chrześcijanie doświadczają najbardziej brutalnych prześladowań na świecie. Szczególnie na północy kraju dochodzi do ataków terrorystycznych, porwań dla okupu, niszczenia kościołów oraz wypędzania całych chrześcijańskich społeczności z ich domów. Według międzynarodowych raportów właśnie Nigeria pozostaje miejscem, gdzie ginie najwięcej chrześcijan z powodu swojej wiary.
A jednak historia Kościoła w tym kraju nie jest historią klęski.
Jest historią nadziei.
500 kandydatów na 25 miejsc
Podczas naszej wizyty w seminarium w archidiecezji Abudża rektor opowiadał o rzeczywistości, która dla Europy brzmi niemal niewiarygodnie.
Każdego roku do seminarium zgłasza się około 500 kandydatów, spośród których przyjmowanych jest jedynie 20–25 alumnów, aby zachować wysoki poziom formacji. Nie brakuje chętnych – brakuje miejsc.
To znak, że nawet tam, gdzie życie kapłana oznacza gotowość do poniesienia najwyższej ofiary, młodzi ludzie nadal chcą służyć Chrystusowi.
„Tam, gdzie człowiek oddaje wszystko Bogu, rodzi się prawdziwa wiara”
Jak podkreśla ks. prof. Waldemar Cisło, przewodniczący Fundacji Przyjaciel Misji:
„Europa często pyta, dlaczego w Nigerii jest tyle powołań. Odpowiedź jest bardzo prosta – tam wiara kosztuje. Kiedy bycie chrześcijaninem wymaga odwagi, wtedy decyzje podejmowane są naprawdę świadomie.”
Prezes i inicjator Fundacji Przyjaciel Misji zwraca uwagę, że prześladowania nigdy nie były w historii Kościoła jego końcem.
„Historia chrześcijaństwa pokazuje jedno – krew męczenników nigdy nie była końcem Kościoła. Zawsze stawała się ziarnem nowych powołań i nowych świadków Ewangelii.”
Nadzieja mimo cierpienia
Chrześcijanie w Nigerii doskonale wiedzą, że uczestnictwo we Mszy Świętej może wiązać się z niebezpieczeństwem. Wielu z nich straciło swoich bliskich, domy lub możliwość normalnego życia. A mimo to kościoły są pełne. Seminaria są pełne. Wspólnoty modlą się z ogromną gorliwością.
„Największym zwycięstwem terrorystów byłoby odebranie ludziom nadziei. Tymczasem nigeryjscy chrześcijanie każdego dnia pokazują światu, że nadziei nie można zabić.” – podkreśla ks. prof. Waldemar Cisło.
Lekcja dla świata
Patrząc na Nigerię, łatwo dostrzec kontrast pomiędzy Kościołem cierpiącym a Kościołem żyjącym w dobrobycie. Tam, gdzie wiara kosztuje najwięcej, często okazuje się najsilniejsza. Tam, gdzie chrześcijanie nie mają pewności, czy spokojnie wrócą z niedzielnej Eucharystii do domu, świątynie pozostają wypełnione wiernymi.
„Nie liczby budują Kościół. Budują go ludzie, którzy są gotowi pozostać wierni Chrystusowi niezależnie od ceny.”
Nasza odpowiedzialność
Dla nas, żyjących w pokoju, świadectwo nigeryjskich chrześcijan jest wezwaniem do wdzięczności za wolność religijną i do solidarności z tymi, którzy cierpią.
Fundacja Przyjaciel Misji od lat wspiera prześladowanych chrześcijan na Bliskim Wschodzie i w Afryce, niosąc pomoc humanitarną, edukacyjną i duszpasterską oraz przypominając światu o ich dramacie.
„Nie możemy przyzwyczaić się do informacji o prześladowaniach. Za każdą liczbą stoi człowiek, rodzina i konkretna historia wiary. Naszym obowiązkiem jest mówić o nich głośno i pomagać tym, którzy pozostali wierni Chrystusowi.” – podsumowuje ks. prof. Waldemar Cisło.
Nigeria pokazuje dziś całemu światu niezwykle ważną prawdę.
Kościoła nie mierzy się liczbą wygodnych świątyń ani poziomem bezpieczeństwa. Kościół mierzy się odwagą ludzi, którzy nawet w cieniu przemocy nie przestają wierzyć, modlić się i odpowiadać na Boże powołanie.
I właśnie dlatego Kościół w Nigerii, mimo cierpienia i prześladowań, pozostaje jednym z najżywszych znaków nadziei we współczesnym świecie.